Witajcie kochani ! ❤
Dzisiejsza notatka będzie podzielona na dwie części. Pierwsza część standardowy bilans, a druga to typowa pogadanka. No więc zaczynam. Dziś bilans kaloryczny jest dość dobry. Nie jest powodem do dumy, ale wywołuje uśmiech. Rano i w szkole nie zjadłam nic. Nie miałam ochoty na nic. Może w szkole trochę poczułam, że to moment na wafla ryżowego, ale stwierdziłam Nie, jestem silna i niezależna od jedzenia. Piłam tylko wodę (350 ml). Na wfie graliśmy w badmintona (ok. 20 minut) i w tenisa stołowego (ok. 10 minut). Gorzej było po szkole. Poszłam do kolegi, gdzie jedliśmy preparowany ryż. Ok. 2 garści (36 kcal), a później przyjechał mój ukochany brat i musiałam zjeść hot doga :( Mój brat nie akceptuje czegoś takiego jak dieta. Dla niego mam jeść i być szczęśliwa. No to chyba mu się pojęcia poprzestawiały. Hot dog, kolejne zbędne kalorie (383). Oczywiście to rozbudziło mój żołądek, a mój brat to zaraz zauważył że jestem głodna i na siłę wepchnal we mnie 2 kajzerki (354 kcal) po mimo tego, że nawpierdalałam się jak świnia, bo ładnie tego nazwać nie można, jestem zadowolona że nie wyszłam poza bilans. 773/1000. To i tak za dużo, ale nie zamierzam już dzisiaj jeść. Wieczorem zrobię trening i będzie najs. Od jutra (znowu to pierdolone pojęcie) zmniejszam liczbę kalorii do 900 +codzienny trening.
A teraz druga część posta. Dzisiejsza pogadanka miała być na temat ćwiczeń. Ostatnio trafiłam na kilka blogów dziewczyn, które katują się ćwiczeniami po kilka godzin, a jedzą tony żarcia. OGARNIJCIE SIĘ! Samymi ćwiczeniami nic nie osiągnięcie oprócz mięśni utopionych w tłuszczu, przez co nie będziecie chude, a możliwe że nawet grubsze! Pamiętajcie kochane i kochani ćwiczenia w drodze do sukcesu to tylko 20%. 70% to opanowanie kalorii, a 10% to substancje odżywcze (błonnik, dobre nawadnianie organizmu itd.). Jeśli lubicie jeść, nikt wam nie broni, ale lepiej dobrać duże a niskokaloryczne posiłki niż małe frytki ;) Miłego dnia życzę motylki ❤
wtorek, 16 lutego 2016
środa, 10 lutego 2016
#6 Mam wenę, ale nie mam siły ćwiczyć ♥
Cześć!
Dziś szybka notatka, mam dosłownie 10 minutek!
Napisałam Dziś takie coś, ni to opowiadanie, ni to wiersz.
Utopiona w marzeniach dąży do perfekcji.
Jest postrzegana za zabawną perfekcjonistkę.
Uśmiechnięta, myślą że potrafi wszystko.
Przecież to ta śliczna okularnica: ma grupę przyjaciół, chodzi dobrze ubrana.
Utopiona w marzeniach dąży do perfekcji.
Ma grupę "przyjaciół", ale przecież im nie powie, że jedyne czego prgnie to ta cholern chudość.
Wszystkie jej przyjaciółki mają piękne figury.
Są śliczne i naturalne.
Nie mają gromady pryszczy.
Ich ciało jest piękne, bez skazy.
Nie trzęsie się jak żelatyna przy każdym ruchu.
Mają zawsze na wszystko pieniądze.
Ja dobrze ubrana?
Gdy mam pare groszy kupuję jedną rzecz z promocji, która mi się podoba.
I ten rozmiar L/XL. Jak typowy grubas.
Tak to wygląda. Jakby ktoś nie rozumiał, pierwsza część to jak osobę widzi otoczenia, a druga jak widzi siebie sama. Chcecie takich więcej ?
Trzymajcie się chudo motylki :* ♥
Dziś szybka notatka, mam dosłownie 10 minutek!
Napisałam Dziś takie coś, ni to opowiadanie, ni to wiersz.
Utopiona w marzeniach dąży do perfekcji.
Jest postrzegana za zabawną perfekcjonistkę.
Uśmiechnięta, myślą że potrafi wszystko.
Przecież to ta śliczna okularnica: ma grupę przyjaciół, chodzi dobrze ubrana.
Utopiona w marzeniach dąży do perfekcji.
Ma grupę "przyjaciół", ale przecież im nie powie, że jedyne czego prgnie to ta cholern chudość.
Wszystkie jej przyjaciółki mają piękne figury.
Są śliczne i naturalne.
Nie mają gromady pryszczy.
Ich ciało jest piękne, bez skazy.
Nie trzęsie się jak żelatyna przy każdym ruchu.
Mają zawsze na wszystko pieniądze.
Ja dobrze ubrana?
Gdy mam pare groszy kupuję jedną rzecz z promocji, która mi się podoba.
I ten rozmiar L/XL. Jak typowy grubas.
Tak to wygląda. Jakby ktoś nie rozumiał, pierwsza część to jak osobę widzi otoczenia, a druga jak widzi siebie sama. Chcecie takich więcej ?
Trzymajcie się chudo motylki :* ♥
sobota, 6 lutego 2016
#4, #5 Zło we mnie się mnoży, ale jest jeszcze nadzieja
Wczoraj tkanina mojego ciała zepsuła się.
Były urodziny młodej i oczywiście musiałam zjeść trochę słodyczy i wepchneli we mnie pizze. Przynajmniej wcześniej nie jadłam dużo. Na śniadanie pomidor z mozzarella, na obiad rosół. Dziś rano jednak się wzięłam za siebie i rano byłam pobiegać, zrobiłam tylko 2 km, ale zrobiłam. Potem tylko hantelki w ręce i troszku poćwiczylam. Potem się załamałam, po wejściu na wagę: 74,7 kg.
To ostatnia szansa by brać się za siebie. Dobranoc motylki ❤
poniedziałek, 1 lutego 2016
Day #3
Zaniedbalam sie.
Po prostu sie wyniszczam.
Jestem caly czas gruba.
Zaczely sie ferie i oczywiscie sie roztyje. Jestem u brata, przynajmniej odpoczne z deczka. Wczoraj mialam zrobic trening, malo zjesc i pobiegac, a w koncu tylko pobiegalam i zjadlam pol lodowki.
Ehh.
To sie nazywa bycie debilem. Nie mam teraz wagi, wiec ciezko mi to okreslic. Cale wakacje utrzymywalam te 66 kg i bylo mi z tym zle; wiec wyobrazcie sobie jak sie czuje majac 72 kg...
Dzisiejszy dzien bedzie lepszym dniem. Trzymajcie sie motylki <3
Po prostu sie wyniszczam.
Jestem caly czas gruba.
Zaczely sie ferie i oczywiscie sie roztyje. Jestem u brata, przynajmniej odpoczne z deczka. Wczoraj mialam zrobic trening, malo zjesc i pobiegac, a w koncu tylko pobiegalam i zjadlam pol lodowki.
Ehh.
To sie nazywa bycie debilem. Nie mam teraz wagi, wiec ciezko mi to okreslic. Cale wakacje utrzymywalam te 66 kg i bylo mi z tym zle; wiec wyobrazcie sobie jak sie czuje majac 72 kg...
Dzisiejszy dzien bedzie lepszym dniem. Trzymajcie sie motylki <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)