Zakładki

środa, 30 marca 2016

#12 Nowe życie

Dziś oficjalnie zerwał ze mną. Po 11-stu miesiącach związku po prostu mnie zostawił. Okey. Rozumiem, byłam za gruba. Od jutra SGD. tak po prostu. Żeby udowodnić sobie, że jestem więcej warta niż dla niego. Zobaczy.
Dobranoc skarby

niedziela, 20 marca 2016

#9 Wracam zza światów, poznajcie moją N., N. się wypowiada, trochę o łamaniu zasad i o tym co mi wolno, a czego nie.

Dzisiejszą notatkę dzielimy na sześć części. Życzę miłego czytania :)
1. Przepraszam
Chcę przeprosić, gdyż od lutego na moim blogu aktywność jest zerowa. W tym momencie zwalam winę na to że popsułam telefon i nie miałam dostępu do internetu, dopiero teraz zrobiłam windowsa w moim komputerze i będę się regularnie pojawiać ;3
2. Poznajcie moją N.
N. jest moją przyjaciółką, mogę powiedzieć najlepszą i wie o istnieniu bloga, czyli złamałam zasadę "nie wychodzimy z blogami z kręgu". ale wiem, że mój blog to moje życie, a N. jest jego częścią.
3. N. się wypowiada
N. ostatnio ma tak jakby problemy ze swoim środowiskiem więc pozwoliłam jej wyrzucić się na mojego bloga, więc Natalio, to jest twój moment mała ♥
Mam koleżankę... A może i przyjaciółkę... Która bardzo kochała, ale nadal kocha siatkówke. Jej przygoda zaczęła się 06.06.2014r. To było pierwsze spotkanie z trenerem i pierwszy trening. Nie bez powodu pokochala także nr. 6. jest to numer Bartosza Kurka (atakującego Polskiej Reprezentacji). Z tym sportem nie rozstawała się praktycznie aż do 2016r. Twierdziła że znalazła to co kocha (oczywiście tak jest do dzisiaj) ale wtedy bardzo poklocila się z ojcem który wiedział że jak odbierze jej to co kocha to będzie już grzeczna... I dał jej kare na treningi... Żabcia (bo tak nazywał ją trener) bardzo płakała. Po miesiącu powróciła do treningów i pogodzila się z tatą, ale to nie koniec historii. Łatwo jest stracić coś co bardzo się lubi. Na treningach szło jej bardzo dobrze. Trener stwierdził że nadaje się trzy poziomy wyzej i zaprosił ją do współpracy w opinogorze.Opinogóra, W nawet o tym nie marzyła bo tam dziewczyny są najlepsze. Była w niebo wzięta.
Pewnego dnia Żabcia i koleżanki z klasy brały udział w między klasowym turnieju siatkówki. W bardzo starała się przygotować kolezanki. Pierwszy mecz wygrały 2:0. Natomiast drugi był zremisowany i doszło do timebrek'a. N była bardzo skupiona na grze ale było 13:14 dla przeciwnej drużyny. Żabcia powiedziała do Dady "To koniec przegralysmy". Ale Dada powiedziala piękne słowa które poruszyly N "Pamiętasz słowa Kurka on kazał walczyć do końca". Żabcia wzruszyła sie. Powidziala to dziewczyna która na co dzień nie ma styczności z tym sportem.W ostateczności dziewczyny przegrały ten mecz i zajęły 3 miejsce.
N była bardzo wkurzona gdy do klubu przychodziły nowe osoby. Ale to nic nauczycielka w-f zabrała je na "powiaty" gdzie zajęły 2 miejsce na 3 drużyny. Kapitan N była zadowolona z osiągnięcia bo na "rejonach" zdobyły 3 miejsce na 6.Po powrocie do domu z "rejonow" tata był zaskoczony osiągnięciami córki. N miała/ma dużo znajomych siatkarek. Te znajomości trwają do dziś


4.Trochę o łamaniu zasad
Ostatnio łamię wszelkie zasady, chociaż są też takie nieśmiertelne. Dużo osób wie o moim blogu, ale nadal traktuję go nadal tak samo ważnie. Jest dla mnie bardzo ważny, i choć ostatnio rzuciłam wszystkie diety i zaniedbałam ćwiczenia, już będzie tylko lepiej .
5. Co mi wolno, a czego nie powinnam robić
Kto ma prawo do decydowania co mi wolno? Ostatnio mam styczność z osobami, które mówią mi co mam robić, lub czego nie powinnam. Napiszcie co wy o tym sądzicie bo mnie osobiście to denerwuje. Rozumiem, jeśli mama czasem wtrąci coś, że mam się uczyć czy coś, ale to moja mama , ona wie co mi potrzebne.
6. Czy może nie?
Ostatnio zanim coś zrobię myślę "...a możę jednak to nie dla mnie?". To normalne?
7*. Piosenką dnia dziś jest dobra nuta, polecam do biegania tu macie link. Piszcie komentarze do mnie i do Natalii. 
Miłej nocki motylki :*

wtorek, 16 lutego 2016

#7 Średnia sukcesu

Witajcie kochani ! ❤
Dzisiejsza notatka będzie podzielona na dwie części. Pierwsza część standardowy bilans, a druga to typowa pogadanka. No więc zaczynam. Dziś bilans kaloryczny jest dość dobry. Nie jest powodem do dumy, ale wywołuje uśmiech. Rano i w szkole nie zjadłam nic. Nie miałam ochoty na nic. Może w szkole trochę poczułam, że to moment na wafla ryżowego, ale stwierdziłam Nie, jestem silna i niezależna od jedzenia. Piłam tylko wodę (350 ml). Na wfie graliśmy w badmintona (ok. 20 minut) i w tenisa stołowego (ok. 10 minut). Gorzej było po szkole. Poszłam do kolegi, gdzie jedliśmy preparowany ryż. Ok. 2 garści (36 kcal), a później przyjechał mój ukochany brat i musiałam zjeść hot doga :( Mój brat nie akceptuje czegoś takiego jak dieta. Dla niego mam jeść i być szczęśliwa. No to chyba mu się pojęcia poprzestawiały. Hot dog, kolejne zbędne kalorie (383). Oczywiście to rozbudziło mój żołądek, a mój brat to zaraz zauważył że jestem głodna i na siłę wepchnal we mnie 2 kajzerki (354 kcal) po mimo tego, że nawpierdalałam się jak świnia, bo ładnie tego nazwać nie można, jestem zadowolona że nie wyszłam poza bilans. 773/1000. To i tak za dużo, ale nie zamierzam już dzisiaj jeść. Wieczorem zrobię trening i będzie najs. Od jutra (znowu to pierdolone pojęcie) zmniejszam liczbę kalorii do 900 +codzienny trening.


A teraz druga część posta. Dzisiejsza pogadanka miała być na temat ćwiczeń. Ostatnio trafiłam na kilka blogów dziewczyn, które katują się ćwiczeniami po kilka godzin, a jedzą tony żarcia. OGARNIJCIE SIĘ! Samymi ćwiczeniami nic nie osiągnięcie oprócz mięśni utopionych w tłuszczu, przez co nie będziecie chude, a możliwe że nawet grubsze! Pamiętajcie kochane i kochani ćwiczenia w drodze do sukcesu to tylko 20%. 70% to opanowanie kalorii, a 10% to substancje odżywcze (błonnik, dobre nawadnianie organizmu itd.). Jeśli lubicie jeść, nikt wam nie broni, ale lepiej dobrać duże a niskokaloryczne posiłki niż małe frytki ;) Miłego dnia życzę motylki ❤

środa, 10 lutego 2016

#6 Mam wenę, ale nie mam siły ćwiczyć ♥

Cześć!
Dziś szybka notatka, mam dosłownie 10 minutek!
Napisałam Dziś takie coś, ni to opowiadanie, ni to wiersz.
Utopiona w marzeniach dąży do perfekcji.
Jest postrzegana za zabawną perfekcjonistkę.
Uśmiechnięta, myślą że potrafi wszystko.
 Przecież to ta śliczna okularnica: ma grupę przyjaciół, chodzi dobrze ubrana.
Utopiona w marzeniach dąży do perfekcji.
Ma grupę "przyjaciół", ale przecież im nie powie, że jedyne czego prgnie to ta cholern chudość.
Wszystkie jej przyjaciółki mają piękne figury.
Są śliczne i naturalne.
Nie mają gromady pryszczy.
Ich ciało jest piękne, bez skazy.
Nie trzęsie się jak żelatyna przy każdym ruchu.
Mają zawsze na wszystko pieniądze.
Ja dobrze ubrana?
Gdy mam pare groszy kupuję jedną rzecz z promocji, która mi się podoba.
I ten rozmiar L/XL. Jak typowy grubas.

Tak to wygląda. Jakby ktoś nie rozumiał, pierwsza część to jak osobę widzi otoczenia, a druga jak widzi siebie sama. Chcecie takich więcej ?
Trzymajcie się chudo motylki :* ♥

sobota, 6 lutego 2016

#4, #5 Zło we mnie się mnoży, ale jest jeszcze nadzieja

Wczoraj tkanina mojego ciała zepsuła się.
Były urodziny młodej i oczywiście musiałam zjeść trochę słodyczy i wepchneli we mnie pizze. Przynajmniej wcześniej nie jadłam dużo. Na śniadanie pomidor z mozzarella, na obiad rosół. Dziś rano jednak się wzięłam za siebie i rano byłam pobiegać, zrobiłam tylko 2 km, ale zrobiłam. Potem tylko hantelki w ręce i troszku poćwiczylam. Potem się załamałam, po wejściu na wagę: 74,7 kg.
To ostatnia szansa by brać się za siebie. Dobranoc motylki ❤

poniedziałek, 1 lutego 2016

Day #3

Zaniedbalam sie.
Po prostu sie wyniszczam.
Jestem caly czas gruba.
Zaczely sie ferie i oczywiscie sie roztyje. Jestem u brata, przynajmniej odpoczne z deczka. Wczoraj mialam zrobic trening, malo zjesc i pobiegac, a w koncu tylko pobiegalam i zjadlam pol lodowki.
Ehh.
To sie nazywa bycie debilem. Nie mam teraz wagi, wiec ciezko mi to okreslic. Cale wakacje utrzymywalam te 66 kg i bylo mi z tym zle; wiec wyobrazcie sobie jak sie czuje majac 72 kg...
Dzisiejszy dzien bedzie lepszym dniem. Trzymajcie sie motylki <3

sobota, 23 stycznia 2016

Day #2

Ostatnio zaniedbalam bloga, ale nie tylko bloga, ale też siebie. Przez ostatnie kilka dni nie kontrolowałam tego co jem. Od wczoraj staram się opanować. Wczorajszy dzień wypadł nieźle. Rano, w szkole zjadłam bułkę z szynką. Później byłam u mojej bff M. i u niej zjadłam 5 i pół pierogów ze szpinakiem i serem feta, (to były chyba z biedronki, ale nie pamiętam). O 16 poszłyśmy na choinkę szkolną, gdzie przetanczylam dużo czasu ;) Później dostałam soczek (fortuna) i batonik, zjadłam bo byłam głodna. Nie powinnam, ale potrzebowałam cukru. Kiedy wróciłam do domu od razu położyłam się i ok 2 godziny później poszłam spać. Miłego dnia życzę motylki ❤